I co tu zrobić…

No i mam dylemat.

Jak pisałem w poprzednim poście, eks się wściekła za to, że pomyliłem (w sumie wina połowiczna, ona pisze często bez składu i ładu, przykład na końcu…) dni spotkań i korespondencja w temacie spotkań z M do mnie brzmiała jak poniżej:

  • Tylko wg ustaleń sądu;
  • W związku z tym jak przypada czwartek i piątek to też masz brać.
  • Jeśli nie pasuje, to proszę o zmienianie terminów w sądzie rodzinnym.

OK, nie widzę problemu (no dobra, widzę, ale nie u mnie).

A tu wczoraj przychodzi e-mail o treści jak poniżej:

Może zrobimy wtedy tak, że będziesz brać go co 2 weekend wtedy z nocowaniem. I jeszcze parę dni ferii i wakacji zamiast czwartków i piatków.

I co z tym począć? Najchętniej odesłałbym ją do sądu rodzinnego, sama chciała. No i trochę to burzy to do czego się przyzwyczaiłem. No i też nie chcę tańczyć jak mi zagra.

Z drugiej strony nie chcę być złośliwy, to ma być dobrze dla M.

Muszę się z tym przespać.